Polscy internauci, którzy ściągali z sieci muzykę i oprogramowanie, są masowo szantażowani przez mało znaną szwajcarską firmę i współpracującą z nią warszawską kancelarię prawniczą. W całym kraju użytkownicy sieci otrzymują listy: albo wpłacą kilkusetzłotowe sumy na rzecz spółki, albo ich sprawy trafią do prokuratury. "Dziennik" dotarł do kulis tego procederu.



Posty powiązane:
  Uczelnie dają pracę w Krakowie
  "Daily Telegraph" o afroncie wobec Lecha Kaczyńskiego
  Rosyjską drogówkę będą wspierać duchowni
  Celowali w rurociąg, ale nie trafili
  "Izwiestia": USA wytwarza nerwową sytuację na Morzu Czarnym
  "Sarkozy zapłaci »wysoką cenę« za to spotkanie"
  "Za życia Karola Wojtyły sąd nad Jaruzelskim byłby niemożliwy"
  Miedwiediew: do północy zakończymy wycofanie wojsk z Gruzji
  Dentysta leczy zęby w zamian za seks
  W maju Benedykt XVI odwiedzi Izrael i Betlejem